Szokujące doniesienia ws. Iwony Wieczorek! Jej chłopak…

Sylwester Latkowski w swojej książce “Układ trójmiejski” ujawnił nowe fakty na temat zaginięcia Iwony Wieczorek. Dziennikarz, opierając się na informacjach jednego z gdańskich śledczych, sugeruje, że za zniknięciem dziewczyny mógł stać jej chłopak. Z rozmowy z policjantem wynika, że tydzień przed zaginięciem Iwona została pobita przez kolegów swojego partnera. Tymi rewelacjami oburzona jest matka zaginionej. – Iwona nie została pobita. Pan Latkowski promuje się na mojej tragedii – mówi w rozmowie z Fakt24.pl Iwona Kinda.

W swojej najnowszej książce “Układ trójmiejski” Sylwester Latkowski poświęca jeden rozdział głośnej sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Dziewiętnastolatka zniknęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku w okolicach gdańskiego Parku im. Ronalda Reagana, gdy wracała do domu z imprezy w Sopocie. W książce dziennikarz wytyka m.in. błędy policji, która – według niego – odpuściła sprawę.

– Myślę, że tło tej sprawy przeraziło śledczych. Przy okazji zaginięcia Iwony Wieczorek pojawiły się znane nazwiska i być może przestraszyli się, że podczas śledztwa przypadkiem wyszłyby niecne sprawki mocnych, poukładanych ludzi. Wielu rzeczy nie zrobiono wcale lub zrobiono zbyt późno. Zdumiewające jest to, że nie zabezpieczono od razu monitoringu. Wielu świadków przesłuchano zbyt późno. Mam wrażenie, że organy ścigania po prostu postawiły na tej sprawie krzyżyk – mówi w rozmowie z Fakt24.pl Sylwester Latkowski.

W rozdziale zatytułowanym “Nowe tropy w sprawie Iwony Wieczorek” autor książki podkreśla, że w śledztwie dotyczącym zaginięcia Iwony nic nie działo się tak jak powinno.

“Przez pierwszy tydzień sprawa Wieczorek leżała na półce w komendzie policji. A to pierwsze dni są najważniejsze. Nie zabezpieczono całego monitoringu z miejsc, gdzie mogła przebywać dziewczyna. Na przykład niektóre zapisy monitoringu ściągano dopiero sześć dni od zaginięcia. Psa z Grupy Ratownictwa Specjalnego PCK użyto jedenaście dni po zniknięciu dziewczyny. I to tylko do sprawdzenia okolic strumienia w parku Reagana, obok którego przechodziła Iwona Wieczorek.” – pisze Latkowski.

Dziennikarz ujawnił też treść rozmowy, którą w 2017 roku przeprowadził ze śledczym,  znającym kulisy tej sprawy. Wynika z niej, że za zaginięciem dziewczyny mógł stać jej chłopak, który w książce występuje pod zmienionym imieniem Piotr. Z relacji funkcjonariusza wynika, że mężczyzna podczas przesłuchań kłamał. Analiza bilingów i miejsc logowań jego komórki udowodniła, iż – wbrew temu co zeznawał – był on w okolicach Parku Reagana przed godziną czwartą nad ranem i wraz z kolegami poruszał się po mieście samochodem.

” – (…) Piotr ewidentnie kłamał, nie przemieszczał się sam i nie robił tego na piechotę, bo w krótkim czasie jego telefon logował się w różnych miejscach. Pomiędzy poszczególnymi logowaniami była odległość czterech kilometrów. I działo się to w ciągu czterech minut. Dociśnięty przyznał, że mieli samochód. Piotr z kolegami zaprzestaje korespondencji, esemesów, połączeń, dopiero po dziewiątej rano.

— Dlaczego kłamał?

— Właśnie, co on robił wtedy z kumplami? On ma coś za uszami. Innych jak przesłuchiwano, to mieli luz. A Piotr cały czas był spięty. Hipoteza jest taka, że przesadzili, że było o jedno uderzenie za dużo. Dysponowali samochodem.” – brzmi fragment rozmowy dziennikarza z policjantem.

Jeszcze bardziej szokujący jest fakt, że – jak twierdzi informator Latkowskiego – tydzień przed zaginięciem Iwona miała zostać pobita przez kolegów swojego chłopaka.

” – Tę samą trasę Iwona zrobiła tydzień wcześniej. Tyle że wracała tą samą drogą z koleżanką. O tej samej porze i w tych samych okolicznościach. W czasie powrotu doszło do jakiegoś nieporozumienia, które Iwona opisywała, dzwoniąc do różnych osób, o 5 rano. Dzwoniła do różnych kolegów.

— O czym mówiła?

— Żaliła się, że została pobita w parku Regana. Zadzwoniła między innymi do swojego byłego chłopaka, Piotrka. Chory związek. Oni byli strasznie zazdrośni o siebie. Bo ten, o którym mówiono, że jest chłopakiem Iwony, to był na przeczekanie. By pokazać Piotrkowi, zagrać na nosie. Ale oni cały czas byli ze sobą. Kłócili się non stop. I ona zadzwoniła wtedy też do Piotra. Kilka dni przed jej zaginięciem. Piotr został przesłuchany. Na pytanie, co mówiła Iwona, powiedział, że dzwoniła, skarżąc się, że jego koledzy ją pobili. Ochrzanił ją, niby po co się szlaja po nocy. Prowokuje sytuacje.” – czytamy w “Układzie trójmiejskim”.

Rozmowa Latkowskiego ze śledczym bezlitośnie obnaża też zaniedbania ze strony gdańskiej policji. Okazuje się, że dopiero po pięciu latach doszło do przesłuchania koleżanki Iwony, która była bardzo ważnym świadkiem w sprawie.

” – (…) Tutaj Gdańsk dał ciała.

— Bo?

— Koleżanka ta jest pępkiem świata w całym otoczeniu Iwony i jej znajomych. Ona wszystkich zna. I ją wszyscy znają. I przez wiele lat Gdańsk nie zdołał jej przesłuchać i zapytać, co się wtedy wydarzyło.”

Autor książki nie kryje też zdziwienia postępowaniem Komendy Głównej Policji, która miała odsunąć od sprawy Iwony Wieczorek znanego analityka kryminalnego.

” – (…) Na początku 2011 roku zlecono analitykowi kryminalnemu z KGP wykonanie analizy tej sprawy i tak przez kolejne pięć lat był konsultantem w tej sprawie dla KWP w Gdańsku. Tam jednak z wielkim oporem wykonywali jego sugestie i w sumie nie brano pod uwagę wniosków zawartych w analizach. Ostatecznie zabroniono mu zajmować się sprawą.

— Zabroniono? — nie wierzyłem w to, co usłyszałem.

— Niech publicznie pan zapyta: Dlaczego odsunięto od sprawy znanego analityka kryminalnego? Biuro kryminalne w Komendzie Głównej Policji nie jest i nie było zainteresowane tą sprawą. Przecież ich nadzorowanie jest obowiązkiem biura. Analityk usłyszał, żeby się nie wtrącał. Wysłał notatkę i raport. Przekazał sprawę, analizy, werbunkom, żeby przynajmniej oni się zajęli.”

Jak rewelacje Sylwestra Latkowskiego komentuje mama Iwony Wieczorek? – Nie podoba mi się to, że pan Latkowski opisał sprawę Iwony w kontekście trójmiejskiego układu. Ani Iwona, ani nikt inny z naszej rodziny nigdy nie miał powiązań z żadnymi podejrzanymi ludźmi. Również to co autor pisze na temat pobicia mojej córki jest kompletną bzdurą. Znam Iwonę i wiem, że gdyby coś takiego miało miejsce, na pewno by mi o tym powiedziała. Poza tym, na jej ciele nie było żadnych śladów przemocy – podkreśla Iwona Kinda.

Kobieta krytycznie odnosi się również do zawartych w książce informacji na temat chłopaka Iwony. – Rewelacje pana Latkowskiego niczego nowego nie wnoszą do sprawy, a jeśli ma konkretne dowody, to niech idzie z nimi na policję. Zgadzam się tylko z jedną rzeczą – z zaniedbaniem sprawy przez policję, ale to akurat nic nowego, o tym wiedzą wszyscy. Uważam, że poprzez poświęcenie całego rozdziału sprawie Iwony pan Latkowski chciał się wypromować na mojej tragedii – mówi kobieta.

Książka Sylwestra Latkowskiego “Układ trójmiejski” pojawi się w księgarniach 4 grudnia nakładem wydawnictwa Zysk i Spółka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

UDOSTĘPNIEŃ
loading...
" >