Zapadł pierwszy wyrok w sprawie Ewy Tylman! To co zrobili było OBRZYDLIWE!

W poznańskim sądzie zakończył się proces Roberta K. i Mariusza P. w sprawie znieważenia zwłok Ewy Tylman w zakładzie medycyny sądowej. Mężczyźni fotografowali ciało 26-latki po jego wyłowieniu z Warty. Oskarżeni dobrowolnie poddali się karze finansowej. Rodzinie tragicznie zmarłej w listopadzie 2015 r. dziewczyny wypłacą po 10 tys. zł zadośćuczynienia.

W lipcu 2016 r. z Warty na wysokości Czerwonaka pod Poznaniem wyłowiono ciało 26-letniej Ewy Tylman. Dziewczyna zaginęła w listopadzie 2015 r., gdy z kolegą Adamem Z. wracała do domu z imprezy firmowej. Zdaniem prokuratury, Adam i Ewa pokłócili się, a następnie Z. zepchnął ją ze skarpy nad Wartą na wysokości mostu św. Rocha i wrzucił do rzeki.

Po wyłowieniu ciało trafiło do zakładu medycyny sądowej, gdzie miała być przeprowadzona sekcja zwłok. Zwłoki transportowali pracownicy firmy pogrzebowej: Robert K. i Mariusz P. W kostnicy otworzyli worek z ciałem a następnie sfotografowali je. K. zrobił kilka zdjęć, w tym tzw. selfie, natomiast P. wykonał jedną fotografię. Ich działania zarejestrowały kamery monitoringu. Mężczyznom postawiono zarzut znieważenia zwłok Ewy Tylman.

Podczas trwającego procesu oskarżeni przyznali się do robienia zdjęć ciału 26-latki, jednak tłumaczyli, że robili to dla swojego szefa – chcieli udokumentować stan zwłok Tylman, bo podczas transportu m.in. ze zwłok odpadła noga.

Robert K. i Mariusz P. chcieli dobrowolnie poddać się karze i wypłacić rodzinie zmarłej zadośćuczynienie po 10 tys. złotych. W poniedziałek 25 września, pod nieobecność oskarżonych, sąd wydał wyrok w tej sprawie.

– Oskarżeni finalnie przyznali się do winy. W związku z tym i w świetle zgromadzonych dowodów nie ma wątpliwości, że mężczyźni dopuścili się zarzucanego im przestępstwa. Dlatego sąd przychyla się do kary, o którą wnioskowali – mówił sędzia Zbyszko Mielnik z Sądu Rejonowego Poznań-Grunwald.

Sędzia dodał także, że choć Robert K. zrobił więcej zdjęć zmarłej, to kara jest równa dla obydwóch mężczyzn. – Mariusz P. był w tej parze szefem, jest starszy. Powinien był to przerwać, a nie zrobił tego, dlatego poniesie takie same konsekwencje – mówił sędzia Mielnik.

Jednocześnie w Sądzie Okręgowym odbywa się proces Adama Z. oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman z zamiarem ewentualnym. Mężczyźnie grozi za to nawet dożywocie, wyrok zapadnie prawdopodobnie wiosną przyszłego roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

UDOSTĘPNIEŃ
loading...
" >