Wiadomo o nim trzy pewne rzeczy: żył, umarł (dokładnie 6 maja 1933 r.), pochodził z prowincji Sichuan w Chinach. W momencie śmierci miał mieć 256 lat…Na jednym ze zdjęć trzyma wyeksponowany korzeń żeń-szenia i wyraźnie go eksponuje.

Czy w korzeniu tym tkwi sekret długowieczności?

Może i tak na prawdę było, jednak należy pamiętać, że taka dieta żeń-szeniowa przeznaczona skierowana jest raczej dla na prawdę bogatych osób – za dziki korzeń tej wychwalanej przez medycynę chińską rośliny należy zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych i to zaledwie za parę gramów!

To Li Ching Yuen. W jego rodzinnej miejscowości powiadają, że dziadkowie obecnych mieszkańców oraz niektórzy z pradziadków, znali go, gdy byli jeszcze chłopcami. Niby nic nieprawdopodobnego, jednak sęk w tym, że Li miał być już wtedy dorosły.

Li, podobnie jak niektórzy mnisi, stosował dietę opartą na ziołach, nasionach goji, jagodach, korzeniu żeń-szenia, i – co najważniejsze – nie gardzil ryżowym winem, bardzo popularnym w całej Azji. Miał również wielkie powodzenie wśród kobiet, z którymi miał podobno dwie setki dzieci. Cieżko jednak odnaleźć przyznających się do niego potomków.

Li chingYuen

Zgodnie z ogólnie przyjętymi opowieściami, Li był bystrym Chińczykiem i już jako mały chłopiec zaczął czytać i pisać. Gdy dorastał odkrył w sobie zmysł biznesmena. Sprytnie wykorzystywał swoją wiedzę na temat ziół. Handlował ziołami, nasionami oraz żeń-szeniem. Jego kupieckie wpływy sięgały daleko w głąb Chin – dzięki temu mógł utrzymać liczną rodzinę.

Jeden z jego uczniów opowiadał, że Li miał spotkać kiedyś na swojej drodze jeszcze starszego od siebie mędrca. Miał mieć ponoć 500 lat. To on nauczył go sztuki “Qigong” – sztuki, która po dziś dzień jest praktykowana przez mnichów z legendarnego klasztoru Shaolin. Mężczyzna przekazał Li wiedzę o tym co i jak jeść, dzięki czemu miał dożyć tak sędziwego wieku.

Li został kiedyś zapytany przez jednego ze swoich uczniów o to co jest tak na prawdę sekretem długowieczności. Jego odpowiedź była dość zagadkowa: „Trzymaj się spokoju swojego serca, siedź jak żółw, choć żwawy jak gołąb i śpij jak pies. Utrzymuj wewnętrzny spokój i spokój w połączeniu z technikami oddechowymi. To są tajemnice długowieczności”.

 

Istnieją podania, według których Li wcale nie umarł ze starości. Miał być już znudzony tak długim życiem i sam postanowił je zakończyć. Na łożu śmierci powiedział zaś słynne zdanie: “Zrobiłem wszystko, co miałem do zrobienia na tym świecie”.

Kontrowersje wokół jego daty urodzenia

Data urodzenia Li pozostaje sporna, wziąwszy pod uwagę fakt, że… CZYTAJ WIĘCEJ!…