Poseł Kukiz’15 ZAMORDOWANY?! Szokujące ustalenia ws. śmierci Rafała Wójcikowskiego!

Sprawa śmierci posła Kukiz’15, Rafała Wójcikowskiego nabrała tempa. Wszystkie dotychczasowe wątpliwości, które narosły od momentu jego tragicznej śmierci zaczynają się powoli układać w jedną całość.

“Rzeczpospolita” ustaliła pewne istotne oraz szokujące fakty, które na pewno są brane pod uwagę przez łódzką prokuraturę badająca sprawę. Chodzi mianowicie o to, że akumulator z samochodu, którym jechał poseł znajdował się około 20 metrów za pojazdem.

Jednak to nie wszystko. Okazuje się, że prawdopodobnie w samochodzie Rafała Wójcikowskiego był uszkodzony przewód hamulcowy.

Poseł zginął akurat w momencie, gdy ostro walczył w jednej konkretnej sprawie. Zainteresował się kontrowersyjną ustawą. Kilka dni przed śmiercią udzielił wywiadu, w którym wprost mówił, że przyszli do niego “smutni panowie” i kazali mu zaprzestać prowadzenia działań.

Jedna z wersji zdarzeń mówi, że poseł przeżył wypadek i w momencie gdy wyszedł obejrzeć pojazd i wtedy uderzył w niego inny samochód.

Dlaczego zginął?

Przed śmiercią badał sprawę ustawy, która z Polski miała wyprowadzić gigantyczne pieniądze.

– Z moich ustaleń, którymi dziele się w mediach o kilku miesięcy, wynika, że cichcem, kończy się jej vacatio legis, przepchana jest ustawa wyprowadzająca z Polski grube miliardy. Nie żeby nikt o niej nie wiedział. Na kilka dni przed śmiercią Rafała rozmawiałem z nim na jej temat i miał grube portfolio zastrzeżeni, uwag i wątpliwości które zamierzał poruszyć z mównicy sejmowej. W skrócie, chodzi o ryzyko oddania Totalizatora w amerykańskie ręce. Nie zdążył – mówił dziennikarz Rafał Otoka-Frąckiewicz.

Prokuratura podczas przesłuchiwania świadka – kierowcy TIRa, który widział całą sytuację zapytała o przebieg zdarzenia. Mężczyzna zeznał, że samochód posła stał na światłach awaryjnych, ale nikogo nie było wewnątrz. Jest to niemożliwe, ponieważ auto nie mogło dawać jakiejkolwiek sygnalizacji bez akumulatora, który to przypomnijmy – leżał 20 metrów od pojazdu.

Również eksperci mówią, że w wyniku takiego zderzenia nie ma takiej możliwości aby akumulator po prostu wypadł.

Wypadek?

„Rzeczpospolitej” poniekąd obala również teorię o wypadku. Biegły sądowy w swoich raportach zaznaczył, że w samochodzie posła uszkodzony był przewód hamulcowy. Dodał również, że uszkodzenie nie nastąpiło w wyniku wypadku.

Sprawę zbada jeszcze Instytut Ekspertyz Sądowych im. Sehna.

  – Coraz więcej ustaleń wskazuje na to, że są uzasadnione podejrzenia, że nie był to zwykły wypadek, ale na tym etapie nie można o niczym przesądzać – mówi „Rzeczpospolitej” poseł Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15.

Śledztwo trwa, a prokuratura nie wyklucza, że po zakończonych działaniach zmieniony zostanie wcześniej ustalony scenariusz zdarzeń jakie miały miejsce tamtego feralnego dnia.

 – Będziemy mieć materiał dowodowy, będziemy wyciągać wnioski – mówi „Rzeczpospolitej” rzecznik prokuratury.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

UDOSTĘPNIEŃ
loading...
" >